MECENAS BEŁCHATOWSKIEGO SPORTU

Cios w przedłużonym czasie gry rozstrzygnął

Udostępnij:

Nawet dwukrotnie obejmowane w tym meczu prowadzenie nie przyniosło „Brunatnym” zdobyczy punktowej. Pomimo ogromnego wysiłku włożonego w to spotkanie, zespół PGE GKS U-19 przegrał pierwsze wiosenne starcie w rozgrywkach Ligi Makroregionalnej (gr. 1). O końcowym rezultacie w potyczce ze Zniczem Pruszków zadecydowała bramka w przedłużonym czasie gry…

Od pierwszego gwizdka sędziego Marka Lewandowskiego swoje warunki narzucili miejscowi, spychając nasz zespół do głębokiej defensywy. Na szczęście dobra organizacja gry w obronie spowodowała, że GKS przetrwał początkowe natarcie, odgryzając się rywalowi groźnymi kontratakami. W 12. minucie z piłką z własnej połowy ruszył Filip Kwiecień, zagrał do Macieja Bartkiewicza, który dostrzegł z kolei będącego w pełnym biegu Aleksandra Polujanskiego. Jego dośrodkowanie z prawego skrzydła próbował wykończyć Kacper Rybacki, mierząc się w powietrznym pojedynku z bramkarzem Znicza. Efekt tej batalii był taki, że piąstkujący Szymon Romański wybił futbolówkę w okolice szesnastego metra, na którą czyhał już Filip Kwiecień. Precyzyjny przerzut nad bramkarzem i… biało-zielono-czarni objęli prowadzenie! Kolejne minuty to wyraźna przewaga (w posiadaniu piłki) zespołu Znicza, choć nie poparta skutecznymi działaniami. Wszelkie próby przedostania się pod bramkę Kacpra Foltyna kończyły się najczęściej pod polem karnym. Do przerwy podopieczni trenerów Dawida Ciupińskiego, Adama Konstańczuka i Zygmunta Łuszcza prowadzili w Pruszkowie 1:0.

Jak się później okazało, były to miłe złego początki, bowiem drugą część spotkania GKS rozpoczął bardzo źle. Już po 20 sekundach „Brunatni” nadziali się na kontratak gospodarzy. Seria błędów w ustawieniu, brak komunikacji i Kacper Flisiuk po podaniu z lewego skrzydła, uderzeniem z jedenastego metra doprowadził do wyrównania. Błyskawiczny cios wyprowadzony przez miejscowych nie podłamał giekaesiaków. Już dwie minuty później role ponownie się odwróciły, a trójkowa akcja Kwiecień – Rybacki – Czapla przyniosła trzecią w tym spotkaniu zmianę wyniku! Kacper Rybacki dostał piłkę od Kwietnia, „podciągnął” z nią pod pole karne, tam wyłożył ją swojemu imiennikowi, a Kacper Czapla strzałem prawą nogą dał „Brunatnym” prowadzenie. Podrażnieni gospodarze ponownie ruszyli do odrabiania strat i… nadziewali się kontry. W 54. minucie zdobywca drugiej bramki dla GKS-u, skupiając na sobie uwagę trzech rywali, zagrał do Rybackiego, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem… przeniósł piłkę nad poprzeczką. Ta niewykorzystana stuprocentowa okazja zemściła się bardzo szybko. W 56. minucie Maciej Cybulski nie dał szans Foltynowi, pakując piłkę do siatki w sytuacji „jeden na jeden”. Po tym golu gra się wyrównała, a każda ze stron za wszelką cenę próbowała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sytuacji strzeleckich nie brakowało. Bełchatowianie najlepszą okazję stworzyli sobie w 70. minucie. Filip Kwiecień prostopadłym podaniem „uruchomił” Bartosza Wiśniewskiego. Ten minął dwóch zawodników Znicza, wyłożył piłkę Czapli, lecz tym razem zwycięsko z tego pojedynku wyszedł bramkarz gospodarzy. Dwukrotnie groźne na naszą bramkę uderzali również pruszkowianie. Na szczęście świetne interwencje Foltyna zapobiegły utracie bramki. I gdy wydawało się, że ten szybki i ciekawy pojedynek zakończy się remisem, nadeszła trzecia minuta doliczonego czasu gry. Strata piłki po wyrzucie z autu, zakończyła się przerzutem do Filipa Składowskiego, który wygrywając pojedynek z naszym obrońcą, oddał strzał, który wylądował w siatce. Jak się później okazało, zawodnik Znicza w decydującym momencie znajdował się na pozycji spalonej. Niestety na poziomie juniorskim nie ma mowy o systemie VAR, w związku z tym GKS przegrał spotkanie 2:3.

– Bardzo żałujemy, że z tak ciężkiego terenu nie wywozimy chociaż jednego punktu. Uważam, że z przebiegu spotkania absolutnie nie zasłużyliśmy na tę porażkę. Mecz kosztował chłopców wiele zdrowia, które zostawili na boisku. Dlatego należą im się ogromne brawa za walkę i chęć gry o pełną pulę. Musimy wyciągnąć wnioski z błędów, jakie popełniliśmy przy straconych bramkach, aby wyeliminować je w kolejnych spotkaniach. Ta porażka nas podrażniła i zrobimy wszystko, aby w najbliższym meczu z Łomżą odpowiednio się zrehabilitować. – skomentował „na gorąco” trener Dawid Ciupiński.

Kolejny mecz „Brunatnych” rozegrany zostanie w sobotę (25 marca) w Bełchatowie o godz. 13:30. Rywalem będzie ŁKS 1926 Łomża.

Znicz Pruszków – PGE GKS U-19 3:2 (0:1)
Bramki: Kacper Flisiuk 46, Maciej Cybulski 56, Filip Składowski 90+3 – Filip Kwiecień 12, Kacper Czapla 48 (as. Kacper Rybacki)

Skład GKS: Kacper Foltyn – Aleksander Polujanski (85. Kacper Frączyk), Dima Hrynkiv, Dima Lutsenko, Jakub Szczepaniak – Hubert Tomaszewski (80. Adam Łaski), Piotr Więcławik (60. Jakub Grałka), Filip Kwiecień (85. Dawid Kmiecik), Maciej Bartkiewicz (90+2. Jonasz Wiewiórowski), Kacper Czapla – Kacper Rybacki (55. Bartosz Wiśniewski)
Na ławce pozostał: Jarosław Nowak

Żółte kartki: Gracjan Gajewski, Wiktor Nowak – Bartosz Wiśniewski, Filip Kwiecień, Jakub Szczepaniak

Trenerzy: Dawid Ciupiński, Adam Konstańczuk, Zygmunt Łuszcz